Cena mycia elewacji potrafi się znacząco różnić między firmami – nawet przy wycenie tego samego budynku. Dlaczego tak się dzieje?
Kiedy zaczynałam pracę w dostępie linowym, byłam jedyną kobietą w 25-osobowym zespole. Trafiłam wtedy do ludzi, którzy od lat byli związani z pracą na wysokości i od których nauczyłam się fachu. Wielu z nas założyło własne firmy.
Dziś działamy w podobnym obszarze i teoretycznie jesteśmy dla siebie konkurencją. W praktyce wygląda to trochę inaczej. Kiedy pojawia się duże zlecenie, a na co dzień każdy z nas pracuje w kilkuosobowym zespole, łączymy ekipy i pracujemy razem.
Warszawa i jej okolice, podobnie jak wiele innych miejsc w Polsce, cały czas się zmieniają. Powstają nowe osiedla, biurowce, apartamentowce, hale i inne obiekty, które za kilka lat będą potrzebowały regularnego mycia, konserwacji i prac wysokościowych. Budynków przybywa szybciej niż doświadczonych ludzi, którzy mogą te prace wykonywać.
Dlatego osobiście wychodzę z założenia, że pracy wystarczy dla każdego, kto chce ten zawód wykonywać dobrze i rozwijać się w nim przez lata. Nie widzę powodu, żeby traktować inną firmę jako przeciwnika tylko dlatego, że działa w tej samej branży.
Zdarza się jednak, że spotykamy się po dwóch stronach tego samego zapytania ofertowego. Dostajemy dokładnie określony zakres prac, znamy powierzchnię, budynek i warunki realizacji, a mimo to ceny za mycie elewacji potrafią się od siebie bardzo różnić.
Dlaczego?
Powodów jest tak wiele, jak wiele jest sposobów prowadzenia firmy
Możemy mieć różne koszty stałe, pracowników albo współpracowników, których koszty również nie są identyczne.
Jedni wymieniają cały sprzęt co roku, inni mają mniej wymagające zlecenia i wystarczają im regularne przeglądy oraz wymiana tego, co rzeczywiście się zużyło.
Standardowe szkolenia robimy wszyscy, ale są też pasjonaci, którzy chcą rozwijać się dalej, zdobywać kolejne kwalifikacje i robić bardziej zaawansowane szkolenia. Ktoś ma jeden samochód i wynajmuje sprzęt wtedy, kiedy jest potrzebny, ktoś inny ma własny magazyn i dużo większe zaplecze. Różne mogą być również koszty ubezpieczenia OC.
Wszystko to wpływa na cenę, którą ostatecznie widzi klient.
Ale to jeszcze nie koniec.
Ten sam budynek, dwie różne kalkulacje
Wyobraźmy sobie 10 000 m² elewacji.
Dla jednej osoby będzie to po prostu:
10 000 m² × stawka za metr = cena.
Dla kogoś innego te same 10 000 m² oznacza konkretną liczbę dni pracy, zjazdów, przepięć, zabezpieczeń, ludzi, określoną ilość chemii oraz czas potrzebny na przygotowanie stanowisk.
Doświadczony wykonawca patrzy na budynek trochę jak ktoś, kto już wcześniej go widział – nawet jeśli jest na nim pierwszy raz.
Nie widzi tylko metrów kwadratowych.
Widząc elewację, zaczyna liczyć w głowie, gdzie praca będzie prostsza, gdzie trudniejsza, co może ją spowolnić i czego nie widać w samym metrażu.
I właśnie tutaj doświadczenie zaczyna mieć swoją cenę.
Nie oznacza to jednak, że doświadczona firma zawsze będzie droższa. Czasami ma lepszą organizację, niższe koszty albo świadomie przyjmuje mniejszą marżę. Młoda firma może z kolei chcieć zdobyć pierwsze większe realizacje i być gotowa pracować taniej.
Dlatego sama cena nie mówi nam jeszcze, czy oferta jest dobra.
Każdemu może zdarzyć się źle wycenić zlecenie
O tym również warto powiedzieć głośno.
Mnie też się zdarzyło.
Szczególnie przy nowych budynkach łatwo założyć, że praca przebiegnie w określony sposób, a dopiero na miejscu okazuje się, że rzeczywistość wygląda inaczej. Ale podobne sytuacje zdarzają się również na starych, dobrze znanych obiektach – czasami jeden nieuwzględniony element, trudniejszy dostęp czy rzeczywisty stan powierzchni wystarczy, żeby kalkulacja przestała się zgadzać.
Błąd w wycenie może kosztować wykonawcę bardzo dużo. Czasami oznacza mniejszą marżę, czasami konieczność dołożenia do realizacji z własnej kieszeni.
To również jest część doświadczenia.
Doświadczenie nie polega na tym, że nigdy się nie pomyliliśmy. Polega między innymi na tym, że pamiętamy własne błędy i następnym razem potrafimy ich uniknąć.
A co, jeśli oferty różnią się o 40%?
To moment, w którym warto się zatrzymać.
W postępowaniu dotyczącym mycia okien w obiektach Sądu Okręgowego w Warszawie złożono trzy oferty. Najniższa wynosiła 215 776 zł, a najwyższa 432 960 zł. Jedna z ofert została odrzucona jako zawierająca rażąco niską cenę. Zamawiający ostatecznie zawarł umowę z wykonawcą, który zaoferował 215 776 zł.
Nie jest to dowód na to, że najtańsza oferta była zła, ani że najdroższa była najlepsza.
Jest natomiast dobrym przykładem tego, jak bardzo mogą różnić się kalkulacje profesjonalnych wykonawców przy tym samym zamówieniu.
Dlatego jeśli administrator dostaje trzy oferty, a jedna jest o 40% niższa od pozostałych, warto zapytać:
z czego właściwie wynika ta różnica?
Nie zakładać, że najdroższa firma chce zarobić dwa razy więcej.
Ale również nie zakładać, że najtańsza znalazła sposób na wykonanie dokładnie tej samej pracy za połowę ceny.
Warto sprawdzić.
Co właściwie znajduje się w cenie?
Oprócz kosztów, o których pisałam wcześniej, na cenę mogą wpływać również rzeczy, których na pierwszy rzut oka nie widać: czas potrzebny na przygotowanie i organizację pracy, zabezpieczenie elementów budynku, dodatkowy transport, trudny dostęp do poszczególnych fragmentów, konieczność pracy większej liczby osób czy ryzyko związane z realizacją konkretnego obiektu.
Dlatego porównując oferty, warto sprawdzić przede wszystkim, czy zakres prac jest rzeczywiście taki sam.
Czy powierzchnia została policzona w ten sam sposób?
Czy obie firmy uwzględniły wszystkie elementy budynku?
Czy cena obejmuje chemię, materiały i zabezpieczenia?
Ile osób oraz dni pracy założono?
Czy w ofercie są wyłączenia albo elementy, które później mogą pojawić się jako prace dodatkowe?
Najtańsza oferta nie zawsze jest zła. Najdroższa nie zawsze najlepsza.
Nie twierdzę, że tania firma wykona zlecenie źle. Znam bardzo dobrych fachowców, którzy dzięki dobrej organizacji potrafią pracować sprawnie i oferować konkurencyjne ceny.
Nie twierdzę też, że droższa firma automatycznie daje lepszą jakość.
Cena mycia elewacji jest wynikiem kalkulacji.
Dla administratora ważniejsze powinno być to, co dokładnie zostało w tej kalkulacji uwzględnione i czy wykonawca rzeczywiście jest w stanie zrealizować za tę kwotę to, co obiecał.
Bo dobra oferta to niekoniecznie ta najtańsza.
Dobra oferta to taka, której wykonawca jest w stanie dotrzymać, a administrator dokładnie wie, co za tę cenę otrzyma.
A kiedy po kilku realizacjach wykonawca zna już budynek, jego trudne miejsca, sposób dostępu i organizację pracy, pojawia się jeszcze jedna wartość.
Administrator nie musi zaczynać wszystkiego od początku.
My już wiemy, gdzie są trudne fragmenty, jak poruszać się po budynku i na co zwrócić uwagę.
I wtedy klient kupuje nie tylko umytą elewację. Kupuje również przewidywalność, spokój i doświadczenie.


